Ooooo ja na Woodstocku byłam tylko raz i wiem, że więcej nie pojadę. Wybitnie nie odpowiada mi towarzystwo pijane, zaćpane i zarzygane. Choćby nie wiem kogo tam ściągnęli, to nie pojadę więcej. Szkoda nerwów.
Dużo lepiej się bawiłam na Jarocinie, na OFFie no i na Slot Arcie też byłam już dwa razy i chyba w tym roku trzeci raz się wybiorę. To są takie festiwale, gdzie chce mi się jechać choćby nie było żadnego jakoś wybitnie interesującego mnie koncertu

Poza OFFem, bo tam raczej ze względu na koncerty niż na atmosferę.
Z koncertów "samodzielnych" byłam na Kulcie i na Pidżamie Porno. Oba bardzo udane!